Najpierw zastanów się: Jak uczymy się języka ojczystego?

  • najpierw go słyszymy
  • potem próbujemy powtarzać
  • kiedy już umiemy wymawiać zaczynamy rozumieć i
  • myśleć w naszym języku
  • potem ćwiczymy płynność
  • potem uczymy się czytać, pisać oraz gramatyki

(w żadnym momencie nie tłumaczymy w myślach z innego języka bo go nie znamy, do momentu pójścia do szkoły często nie wiemy co to gramatyka)

Tradycyjne metody nauki języka angielskiego działają niemal dokładnie na odwrót: najpierw tablica, czytanki, potem gramatyka, ćwiczenia, tłumaczenie i ciągłe, wręcz uzależnianie od książki. Gdzie istota nauki porozumiewanie się po angielsku, płynnie z głowy?

Konwersacja stanowi ponad 90% aktywnego korzystania z języka, a na typowych lekcjach przez 90% czasu nie naucza się tej sztuki. Oszukujesz się, (albo oszukują Cię) jeżeli myślisz, że nie ćwicząc rozmawiania po angielsku kiedykolwiek zaczniesz to robić, zwłaszcza płynnie. Jedno jest pewne, im później zaczniesz, tym później to osiągniesz. My zaczynamy od pierwszej lekcji.

Sporą cześć naszych uczniów stanowią osoby, które po latach nauki o języku angielskim, będąc za granicą, nie wiedziały jak się odezwać do sprzedawcy, taksówkarza, recepcjonisty, a rozmowa na jakiś temat… Tych osób nie musimy w ogóle przekonywać do metody Callana. Kiedy wezmą udział w pierwszej lekcji już wiedzą, że o to właśnie chodzi.

5 czynników opóźniających lub uniemożliwiających osiągnięcie płynności w mówieniu po angielsku:

  • myślenie po polsku i tłumaczenie w myślach – samo w sobie zabiera czas, poza tym prowadzi to do
  • napotykania słów, których nie znasz po angielsku
  • ciągłe zastanawianie się: jaki to będzie czas, jaka końcówka, jaka formułka
  • brak obycia z mówieniem w ogóle
  • trema przed robieniem błędów

Pomyśl, jak to się dzieje, że osoby wyjeżdżające za granice wracają po 2-3 miesiącach i mówią nowym językiem? Robią niemal dokładnie to samo co nasi uczniowie na zajęciach – rozmawiają. Szczegóły w opisie metody.

Zniechęcenie

Następuje z kilku podstawowych powodów:

  • Nie rozumiem: i tak ma być na początku. Kiedy uczyliśmy się polskiego, też wszystkiego nie rozumieliśmy i nie zaczynaliśmy mówić od razu pełnymi zdaniami wyraźnie i poprawnie.
  • Inni mówią, rozumieją lepiej: i co z tego, może się już uczyli, mogą też mieć predyspozycje do mówienia, co nie znaczy, że rozumieją od razu i nie robią błędów, uczysz się dla siebie nie dla innych.
  • Trzeba mówić od razu po angielsku: a czy nie oto właśnie chodzi, może lepiej tracić czas na roczne wprowadzenie, a potem zacząć – zapraszamy za rok jak Ci się nie śpieszy (nie prowadzimy lekcji polskiego)
  • Nauczyciele mówią za szybko: doświadczenie pokazuje, że najdalej po 10 lekcjach nikomu to nie przeszkadza, a za granicą nikt nie będzie dla Ciebie zwalniał, potrzebujesz czasu tylko na rozumienie, a nie na tłumaczenie. Ucząc wolniej tracilibyśmy Twoje pieniądze.

Krytyka metody

Zdarza się, że niektórzy wpowiadają różne opinie na temat metody.

Nauczyciele: ogranicza mnie ona jako wysoko wykfalifikowanego nauczyciela, bo sposób jest prosty, a ja nie mogę wykazać się swoją wiedzą. Uważamy, że taki komentarz graniczy z zarozumiałością, bo metodę opracowywano szczegółowo i kompleksowo przez 15 lat sprawdzając jej skuteczność. Czy można to powiedzięć o propozycjach różnych nauczycieli nawet z zagranicy? Poza tym czy liczy się błyszczenie przed uczniami czy ich postępy, wiedza, którą ma nauczyciel czy ta, którą mogą opanować uczniowie? Dajmy na to piekarz w Lodynie zna angielski lepiej niemal od wszystkich polskich nauczycieli, czy to znaczy, że umie ją skutecznie przekazać?

Uczniowie: Chciałbym uczyc się z otwartą książką szczególnie, że jestem wzrokowcem. Kiedy szliśmy do szkoły każdy nieźle porozumiewał się po polsku, czy nauczyliśmy się tego z książki?